Pociągi za oknem to jednak lipa :/ Siedziałam sobie parę dni temu w kuchni i widziałam jadący pospieszny. Tak mnie coś tknęło, sprawdziłam godzinę i bingo: to ten, którym w zeszłym roku jechałam kilka razy do domu. Tak mi się tęskno jakoś zrobiło, ehhh O_o Dwa tygodnie w domku nie byłam i jakoś się wyjazd nie zapowiada w najbliższym czasie :|
Na wykładach jakoś nudniej niż w zeszłym roku. No nie powiem - wykłady z fizjo są ok, biofizyka też niczego sobie, ale na takiej anatomii to teksty leciały i w ogóle nieśpiąco było xD A slajdologia na biochemii, cóż...
Na fizjologii serducho kiedyś będzie, to sobie przypomnę xD Bo tytuł bloga jest teraz właściwie teoretyczny :p Najlepsze jest jednak to, że to, o czym kiedyś tam sobie czytałam, teraz przerabiamy na zajęciach. Te wszystkie kanały jonowe w mięśniu sercowym itp :D I coś tam mi czasem świta "kurcze, była choroba, w której cośtam było zaburzone" albo "był lek, który cośtam blokował" xD
Ale notkę wysmarowałam xD Obok moja fizjo-biblia leży, to pewnie dlatego wenę mam :p